Migawki z zachodniego krańca Wrocławia i okolic.
Blog > Komentarze do wpisu

Fotorelacja - Sen nocy letniej 12.07.2015 r.

12 lipca 2015 r. w Centrum Kultury Zamek oraz w parku przy zamku miała miejsce premiera multimedialnego spektaklu "Królowa wróżek - Sen nocy letniej" będącego połączeniem plenerowej opery z pokazami iluminacji świetlnych, fontanny oraz ekranów wodnych. Artyści w ulewnym deszczu zagrali i zaśpiewali dla około 500 osobowej widowni. To wyjątkowe przedsięwzięcie odbyło się w ramach projektu "Głos wykluczonych" realizowanego we współpracy z Europejską Stolicą Kultury Wrocław 2016. Reżyserem oraz scenarzystą był Michał Znaniecki. W obsadzie znaleźli się: Hipolita - Małgorzata Bogdańska, Tezeusz - Marek Koterski, Tytania - Ewa Biegas, Wróżka - Karina Skrzeszewska, Oberon - Sebastian Marszałowicz, Helena - Wioletta Białk, Hermia - Oksana Terefenko, Lizander - Misiek Koterski oraz Mela Koteluk jako Puk. Oprócz profesjonalnych aktorów oraz śpiewaków w wielu scenach udział wzięli zaproszeni przez Fundację Jutroopera podopieczni Miejskiego Centrum Usług Socjalnych, wychowankowie Wrocławskiego Centrum Opieki i Wychowania oraz mniejszości narodowe (m.in. zespół ukraińsko-łemkowski, Amatorski Teatr Żydów Polskich, Grecki Pyram). 

Scena w amfiteatrze:

Wyjątkowym widokiem był podświetlany coraz to na nowe kolory leśnicki zamek:


Wytrwała publiczność w deszczu:

Scena z udziałem Meli Koteluk w parku:

Planowany finał nad stawem w pobliżu kładki na Bystrzycy na wysokości ul. Jeleniogórskiej:

lipiec 2015

Finał przeniesiono do zamku z powodu ulewy. Piękne toi wszystko było. Zmokłam i zmarzłam przeogromnie, ja i mój aparat, bo nad stawem właściwie odmówił mi posłuszeństwa. Ale warto było. To niezapomniane przeżycie zobaczyć i posłuchać wyjątkowych aranżacji w scenerii tak znajomej.

poniedziałek, 30 listopada 2015, skrzatka_wariatka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/12/05 23:54:32
Do aktorów nic nie mam, ale organizacyjnie to była kaszana. Nagłośnienie (chyba nawet brak nagłośnienia) takie, że głosy artystów miały problem z przebiciem się przez deszcz, nad stawem już po prostu nawalało, do tego trochę dziwny pomysł z wielojęzycznością przedstawienia - część widzów nie mogła się połapać, o co w tej sztuce chodzi. W parku ludzie nie byli pewni, gdzie mają stawać, nad stawem byli wręcz przeganiani przez obsługę, w drodze powrotnej do zamku część przegapiła jeszcze jedną partię śpiewaną przez Koteluk, natomiast w zamku panował po prostu chaos - brakowało kogoś, kto by publiczność prowadził. Tyle pamiętam po pięciu miesiącach.