Migawki z zachodniego krańca Wrocławia i okolic.
środa, 16 stycznia 2008

CZASY PIASTOWSKIE

Pierwszy zamek w Leśnicy powstał według manuskryptu Belguecte Diarium z Biblioteki Miejskiej Wrocławia już w 1132 roku. Od tego czasu przez ponad 200 lat był siedzibą Piastów Śląskich. Pod koniec 1201 roku umarł w nim książę śląski Bolesław Wysoki. Zamek odziedziczył po nim jego syn, Henryk Brodaty. Bywał w nim często a wraz z nim jego małżonka, Jadwiga, kanonizowana po śmierci, już w 1243 roku, obecnie patronka leśnickiej parafii. Po śmierci Henryka VI Dobrego, ostatniego Piasta wrocławskiego w 1335 roku, Leśnica a wraz z nią zamek przechodzą na własność Korony Czeskiej.

LATA 1412 - 1733

Ważną dla zamku datą był rok 1412, kiedy to zostaje on zakupiony przez patrycjusza, Michaela Banke. Dostaje on od króla Jana Luksemburskiego pisemną zgodę na budowę nowego zamku (dokument wystawiony w Świdnicy w 1420 r.). Banke wznosi budynek murowany, z kamienia, otoczony fosą z dwoma mostami, dodaje nowe, południowe skrzydło oraz wieżyczki. Niestety w wyniku wojen husyckich, w 1428 roku zamek i Leśnica zostają zniszczone.

Na kolejne rozbudowy zamek musiał poczekać do lat 20. XVI w. Wtedy to zajmowali się nim członkowie należącej do śląskiej elity rodziny von Hoernig. Ich przeróbki przypadły na lata od 1520 do 1610. W tym czasie zamek zyskał wygląd renesansowej rezydencji, powstały dwie nowe sale o rozmiarach 5,5 na 12 m, rozbudowano skrzydło północne, a w nim 8 nowych pokoi, wykonano podwójną fosę i dwa ziemne bastiony usytuowane od wschodu przy moście. Wzmocniono też obronny charakter budowli, zaopatrując ją w ziemno-murowane fortyfikacje z narożnymi bastejami. Nie ominęły naszego zamku kolejne zniszczenia wojenne, tym razem była to Wojna Trzydziestoletnia i rok 1633.

Następnym właścielem zamku był hrabia Horacy von Forno. Człowiek ten zrobił wiele dla Leśnicy w trudnych, powojennych czasach, lecz mimo to nie zyskał sympatii jej mieszkańców. Ile jest prawdy w opowieściach o jego straszącym w okolicznych lasach duchu nie wiem :) jeszcze go nie spotkałam :)

LATA 1733-1752

W 1733 roku zamek i okoliczne dobra przejmuje Szpitalny Zakon Rycerzy Krzyżowych z czerwoną gwiazdą. Pisałam o nich przy okazjji notki o pomniku Matki Boskiej i św. Jana Nepomucena. Zakonnicy panowali na zamku przez około 20 lat, w tym czasie wykonano wiele prac remontowych, nad którymi prawdopodobnie czuwał znany i ceniony w tamtych czasach architekt Christoph Hackner (1663-1741). Zamek upiększano zgodnie z obowiązującą barokową modą, scalono oba skrzydła, zyskał pionowo rozczłonkowaną pilastrami fasadę oraz jednolity mansardowy dach, wieżyczki zaś wysokie hełmy.

W 1743 roku na obecnym pl. Świętojańskim stanął pomnik Matki Boskiej i św. Jana Nepomucena. Wybudowano też mosty przez fosę od północy (czyli od parku), jak na mój gust to jego resztki są tam ciągle i pojawią się niedługo w moim blogu oraz most od południa (czyli od obecnej ulicy Średzkiej). Zapomniałam dodać, że od początku istnienia zamku wjazd do niego znajdował się od wschodu, czyli od strony rzeki Bystrzycy. Obecnie wchodzi się do niego od strony ul. Średzkiej.

Z tamtych czasów pochodzą dwie najstarsze ryciny przedstawiające zamek. Datowane są na 1750 rok, zaś jako ich autor podawany jest F. B. Werner. Krzyżowcy remontowali z fantazją, ale i ponad swój stan, skończyło się tak, że musieli sprzedać lenno zamkowe baronowi Mudrachowi.

LATA 1752 - 1945

Ernst von Mudrach, przyjaciel króla Prus, Fryderyka II, zadbał o zamkowe wnętrza. Większość z nich urządzil w stylu pruskiego rokoko, pojawiły się w nich piękne sztukaterie oraz nowe meble, lustra, dywany...

W roku 1757, dokładnie 5 grudnia w pobliskiej Lutyni odbyła się ważna bitwa, w której wojska dowodzone przez Fryderyka Wielkiego pokonały wojska austriackie. Dowódca odpoczywał po bitwie w leśnickim zamku.

W roku 1808 z kolei, na zamku kwaterował głównodowodzący wojsk francuskich, brat Napoleona Bonaparte - Hieronim.

Od 1836 zamek ma we władaniu rodzina Wylich und Lottum. Tym z kolei właścicielom zawdzięczamy rozbudowę parku za zamkiem. Projekt był dziełem znanego architekta krajobrazu, Josepha Petera Lenne, autora licznych ogrodów dla pruskiej arystokracji (m.in. w Poczdamie, Kamieńcu Ząbkowickim).

ZAMEK PO 1945

Zamek nie został zniszczony podczas działań w 1945 roku, piękny wystrój wnętrz przypisywany ostatnim właścicielom, w części został przez nich wywieziony, zaś w części niestety zniszczony lub rozkradziony. Przysłowiową "kropką nad i" stał się poważny pożar zamku w 1953 roku. Pojawiły się nawet plany rozebrania! Na szczęście do tego nie doszło i rozpoczął się trwający wiele lat remont. Remont niestety nie oznaczał w tym przypadku rekonstrukcji wnętrz. Współczesny zamek od środka nie przypomina rezydencji, jaką kiedyś był, próżno doszukiwać się fresków czy sztukaterii... Podobno z mebli ocalało jedno lustro z konsolą. Na szczęście można choć troszkę zobaczyć jak wnętrza wyglądały przed 1945 rokiem, kliknijcie tylko w link "Leśnica okiem obiektywu" na moim blogu :) W 1962 roku wpisano zamek w rejestr zabytków, zaś od 1963 roku mieści się w nim Dom Kultury.

Dzisiejszy zamek to przede wszystkim ludzie tworzący Centrum Kultury. Imprezy przez nich organizowane w miarę moich możliwości będziecie mieli okazję zobaczyć na tym blogu, w postaci fotoreportaży, zaś zaproszeń na nie szukajcie w kategorii: wydarzenia. O tym co oferuje CK Zamek dowiecie się łatwo poprzez link na moim blogu.

taras zamkowy


styczeń 2008

wtorek, 15 stycznia 2008
Po kilku godzinach od zajścia, tak na spokojnie doszłam do wniosku, że jak zwykle za łatwo się poddałam. Jakiś świr napadł na mnie, wyrwał mi z ręki mój aparat, zabrał go, groził że zniszczy i nie chciał przez dobre 20 minut oddać, oskarżając o coś czego nie zrobiłam. A zakazu fotografowania nie ma. Jeszcze gdybym wlazła na jego teren, a ja stałam na chodniku. Ehhhh...
23:45, skrzatka_wariatka
Link Komentarze (3) »

Miałam dziś przygodę związaną z prowadzeniem fotobloga o mojej ukochanej dzielnicy - Leśnicy. Otóż zostałam zanotowana w policyjnym notesiku Pana Dzielnicowego ( swoją drogą bardzo miłego Pana, którego przy okazji pozdrawiam :) Ale po kolei. Bo miło na początku nie było...

Jeździłam sobie po uliczkach błądząc wzrokiem po murach starych domów i kamienic, robię tak od dłuższego czasu, prawie codziennie. I w ten właśnie sposób natknęłam się na coś bardzo ciekawego i jak dotąd przeze mnie nie spotkanego. Na jednej z kamienic dojrzałam napisy. Ale, uwaga, wcale nie po niemiecku. Tylko po rosyjsku. Prawda, że ciekawe? Wyciągnęłam aparat i zrobiłam jedno zdjęcie, potem krok do przodu. I nagle pisk opon, drogę zajechał mi samochód. Wszystko trwało sekundy. Z auta wyskoczył rozwścieczony człowiek, wyrwał mi aparat i wymachując nim (serce mi prawie wyskoczyło, moje maleństwo w rękach wariata ;) wrzeszczał, że go zniszczy. Powiedział, że jest właścicielem kamienicy i że ja umieszczam w internecie jej zdjęcia z komentarzami godzącymi w jego osobę. Na moją prośbę o aparat, zapakował go do swojego auta i wjechał na swoją posesję. Po czym zadzwonił na policję.

Obyło by się bez tego, ale czasami mamy do czynienia z ludźmi, którym nic za cholerę nie da się logicznie wytłumaczyć. Dla mnie sprawa była prosta - prywatna własność (o czym nie wiedziałam, a nie jest to nigdzie na kamienicy napisane), nie ma zgody właściciela, nie publikuję fotografii. Koniec. Poprosiłam o aparat, powiedziałam, że skasuję zdjęcie. Nic z tego. Publiczna szopka z policją musiała się odbyć. Zostałam przez szalonego Pana oskarżona o całe zło internetu. Na moim blogu nie ma zdjęć tej kamienicy i napisów. I już nie będzie.

Podobno tam jest napisane "śmierć faszystom..." ja nawet nie wiem, nie znam rosyjskiego... Z tego powodu ten Pan miał jakieś nieprzyjemności. Oczywiście twierdził, że ja umieściłam jakieś zdjęcia z komentarzem, gdzieś w internecie. Zebrałam razy za innych, normalka. Powstało też małe pytanie dlaczego ten Pan tak się denerwuje za bezpodstawne oskarżenia. Przecież to nie on zrobił te napisy... I nie cofnie historii, choćby nie wiem jak się wściekał.

Poczekaliśmy, przyjechali policjanci, którym na wstępie wyjaśniłam czym się zajmuję i właściwie było po sprawie. Tylko ja się pytam, za jakie grzechy zostałam spisana i to w charakterze oskarżonego :) Zaczęłam szukać przepisów, jak na razie wiem tyle, że jak się nie jest na posesji właściciela a przykładowo na chodniku to zdjęcie można zrobić. Jak wiecie coś na temat fotografowania prywatnych budynków i budynków w ogóle, piszcie, chcę wiedzieć o tym jak najwięcej. Przy okazji wręczyłam komu się da adres mojego bloga :) trzeba się lansować, nie? ;)

Szkoda trochę, bo ten Pan planuje zrobić elewację i napisy znikną. Ja nie mam zamiaru przez niepanującego nad emocjami człowieka stracić aparatu, więc sobie odpuszczę. Wkurza mnie taka postawa, ja tylko dokumentuję świat obok siebie. Ten znikający bezpowrotnie. Bez złych intencji. Swoją drogą, założę się, że w sieci jest pełno zdjęć tych napisów...

19:31, skrzatka_wariatka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 14 stycznia 2008

Leśnicka żulerka :) Spotkałam go dziś w podwórku na Wolskiej, zaraz obok Wolskiej 3, która już była w moim blogu.


styczeń 2008

Tagi: Wolska
21:26, skrzatka_wariatka , humor
Link Dodaj komentarz »

Jak się ma zadartą wysoko głowę można czasem zauważyć coś, niekoniecznie tylko czubek własnego nosa :)


Kącka 23


Średzka 23


Średzka 23


Średzka 23


Rytownicza 7


Skoczylasa

Tagi